Czwartek, 5 Sierpnia 2010
Szmyd: ''Przed nami najważniejszy dzień''
Do Polski przyjechał po to, żeby wygrać. Z pewnością jest jednym z głównych faworytów wyścigu, ale rywale również są bardzo mocni. Przed Sylwestrem Szmydem spore wyzwanie, z którym będzie musiał zmierzyć się już w czwartek, podczas 5. etapu.
Dla zawodników 67. Tour de Pologne najważniejszy sprawdzian formy i najlepsza okazja do zaprezentowania dyspozycji jaką przywieźli na tegoroczną edycję wyścigu. Górski etap z metą na wzniesieniu odsłoni karty i zweryfikuje klasyfikację generalną. Z rangi sytuacji bardzo dobrze zdaje sobie sprawę Szmyd, który w Polsce ma tylko jeden cel, triumf w klasyfikacji generalnej. - Czwartek zdecydowanie będzie decydującym dniem. Po zakończeniu etapu wszystko w zasadzie powinno być już jasne.
Słowa Polaka mogą wskazywać, że szykuje się on do ataku, który przyniesie mu końcowy sukces a tym samym urzeczywistni marzenia o wygranej w Tour de Pologne.
Na nieco ponad 4-kilometrowym podjeździe do Ustronia nie będzie czasu na kunktatorstwo i kolarskie czarowanie, a więc walkę powinniśmy obserwować już od samego podnóża. Czy tak krótki dystans pozwoli Szmydowi na "zerwanie" najgroźniejszych rywali i zdobycie upragnionej żółtej koszulki. - Pewnie, że dużo lepiej byłoby dla mnie gdybyśmy jechali 20 kilometrów pod górę. Jesteśmy jednak w Polsce i takie podjazdy pozostają życzeniem. Trasa jest taka a nie inna i trzeba walczyć z tym co ma do zaoferowania. I tak uważam, że profil jest najcięższy od kilkunastu lat, co akurat jest mi na rękę.
Finałowy podjazd na ostatnich 4 kilometrach nie oznacza jednak, że zawodnicy będą wyczekiwać wyłącznie na jego rozpoczęcie. Wcześniej 5-krotny wjazd na Zameczek i bardzo dobra okazja, aby o atak pokusić się dużo wcześniej, nie czekając na decydujące rozwiązania. Szczególnie kiedy w zanadrzu ma się mocną ekipę, która skupiona jest wyłącznie na interesie jednego zawodnika.
Kto może zagrozić Polakowi z Liquigas od wielu lat ścigającemu się na zachodzie Europy? Nazwisk na liście jest sporo, ale najciekawszą może okazać się walka z Markiem Rutkiewiczem, etatowym kolarzem Tour de Pologne, dla którego corocznie sezon skupia się wokół naszego narodowego touru. W kontekście roku ubiegłego i komentarzy jakie pojawiły się po jednym z górskich etapów, wiele wskazuje na to, że może to być gorący punkt także i tegorocznego TdP. Pierwsze góry mieliśmy już w środę i już na 4. etapie było widać, że Polacy będą wzajemnie pilnować swoich ruchów i kontrolować chociażby niewielkie posunięcia.
Tak jak przewidywała większość zawodników, na metę 4. odcinka w Cieszynie przyjechała spora grupa zawodników, ale tego raczej należało się spodziewać. - Nie był to etap na atak i nie było mowy, żeby szukać dziś szans w ucieczce. Najważniejszy będzie zdecydowanie czwartek i wtedy wyjaśni się bardzo wiele.
Dodano przez: Fabian Florek
Odslon: 318
Źródło: "tdp2010.s24.pl"