Piątek, 6 Sierpnia 2010
Bole: ''Nie jestem zawiedziony''
Już od trzech dni melduje się w czołówce wyścigu, nie mogąc jednak sięgnąć po upragnione zwycięstwo. W piątek był 3. utrzymując 2. pozycję w klasyfikacji generalnej Tour de Pologne. Grega Bole został jednak po 6. etapie nowym liderem klasyfikacji punktowej.
Zaczęło się w środę, kiedy Słoweńca z Lampre wyprzedził na mecie w Cieszynie jego klubowy kolega Mirco Lorenzetto. Włoch zgarnął wtedy również większą bonifikatę czasową. Gdyby to Bole sięgnął po wygraną miałby w dorobku dodatkowe 4 sekundy, a strata do prowadzącego Daniela Martina (Garmin-Transitions) nie wynosiłaby 8, a 4 sekundy.
W czwartek Bole ponownie zameldował się w czołówce, a lepszy od niego był tylko Martin. Słoweniec wspinał się w klasyfikacji punktowej i w piątek, po niesamowitej walce zakończonej upadkiem na mecie, zawodnik Lampre zajął 3. pozycję zdobywając koszulkę lidera tej klasyfikacji.
W perspektywie ostatniego etapu i finiszu z dużej grupy, trudno się spodziewać aby Słoweniec osiągnął końcowy triumf w Tour de Pologne. Sytuacja z 4. etapu może mieć jednak daleko idące konsekwencje, kiedy okaże się, że do najwyższego stopnia podium na krakowskich błoniach zabraknie Bole 4 lub mniej sekund. Słoweniec będzie mógł pluć sobie w brodę, że pozwolił na wygraną swemu "gregario" i z pewnością wyjedzie z Polski rozgoryczony.
Póki co, Bole tryska humorem i z radością przyjmuje swoją pozycję w wyścigu. - Jestem bardzo zadowolony z postawy jaką tu prezentuje. Jesteśmy po trzech trudnych etapach, a ja cały czas jestem w czołówce.
- Dzisiaj był bardzo trudny dzień. Mocno odczułem pierwsze podjazdy, ale później było już nieco lepiej. Nie udało się co prawda wygrać, ale nie mogę z tego powodu powiedzieć, że jestem zawiedziony. Wyścig układa się dla mnie bardzo dobrze - opowiadał Bole.
Jaki humor będzie miał Słoweniec po zakończeniu sobotniego etapu i całego wyścigu? Teoretycznie dla tego 25-latka istnieje jeszcze szansa na odrobienie strat do Irlandczyka, dwa lotne finisze no i sama meta to aż 16 sekund bonifikat. Jeśli trasa przerzedzi peleton a mocne tempo wyeliminuje lub zmęczy sprinterów, Bole będzie miał okazję do finiszowania. Najczarniejszym scenariuszem będzie chyba jednak rozwiązanie, w którym Słoweńcowi zabraknie do triumfu sekund "straconych" na 4. etapie.
Dodano przez: Tomasz Piechal
Odslon: 108
Źródło: "tdp2010.s24.pl"